Misja Mołdawia!
,,Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się uczniami moimi".
Słowa Jezusa zapisane w Ewangelii św. Jana w rozdziale 15 werset 8 były mottem wyjazdu, który odbyliśmy w dniach 29 lipca – 5 sierpnia br. wraz z małżeństwem Tomaszem i Dominiką, służącymi Ewangelią w powstającym zborze w Darłowie oraz Kamilą, naszą siostrą i przyjaciółką pomagającą nam ofiarnie w pracy misyjnej. Dla moich towarzyszy podróży był to pierwszy wyjazd do Mołdawii. Na miejscu oczekiwała na nas nasza droga siostra – misjonarka Elena.
W czasie naszego pobytu mieliśmy wiele spotkań m.in. z wielodzietnymi rodzinami tj. rodziną Soltuz ze miasta Straseni posiadającą i wychowującą aktualnie dziewięcioro dzieci, ich krewnymi rodziną pastora Kosti z pietnasciorgiem dzieci. Dane nam było, także oglądać nędze w jakiej żyje znaczna część obywateli w tym pięknym, ale ubogim kraju.
W stolicy Mołdawii Kiszyniowie spotkaliśmy się z siostrą Swietłaną Makarii kierownikiem ,,Misji Liora", ratującej nienarodzone dzieci przed aborcją. Swietłana opowiedziała nam o ,,Marszu życia" jaki odbył się w obronie nienarodzonych dzieci.
Kolejnym, ku naszej radości było spotkanie we wsi Bucovat, gdzie przyszło ok. trzydziestu dzieci. W czasie spotkania rozegraliśmy mecz piłki nożnej, dzieci zostały poczęstowane słodyczami, otrzymały przybory szkolne, wysłuachały także fragmentu Ewangelii: ,,Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zbraniajcie im. Albowiem do takich należy Królestwo Boże". Łuk. 18.16.
Mieliśmy także możliwość usłużyć pieśnią w czasie niedzielnego nabożeństwa w zaprzyjaźnionym kościele Marana tha w mieście Straseni oraz spotkać się z grupą misyjną Elohim. Naszym spotkaniom z Mołdawianami, rozmowom, wspólnym posiłkom towarzyszyły modlitwy, pieśni oraz snucie wspólnych planów na przyszłość. Cieszyliśmy się swoja obecnością.
Dzięki ofiarności osób z Polski, Irlandii,Wielkiej Brytanii oraz Norwegii mogliśmy przekazać potrzebującym pieniądze, żywność, odzież, środki czystości, słodycze, przybory szkolne, oraz słowa otuchy i pocieszenia.
Chciałem podkreślić, że dla mnie osobiście był to wyjazd niełatwy. Poraz pierwszy byłem organizatorem i kierującym wyprawą, czułem z tego tytułu ogromną odpowiedzialność. Poprzez różne okoliczności i sytuacje Bóg przemawiał do mnie i uczył mnie.
W czasie podróży mieliśmy nieprzyjemne, nocne utarczki z ukraińskimi pogranicznikami, którzy posługując się kłamstwami, wywierali presje i przetrzymując nas na granicy uporczywie żądali łapówek. Nie otrzymali od nas nic, a my dojechaliśmy do celu i wróciliśmy. Alleluja! Nasze auto w drodze przez Ukrainę, po obfitych opadach deszczu
i burzy musiało sforsować niebezpieczną dla swej sprawności przeszkodę wodną.
Do kraju wróciliśmy w piątke, wraz z Eleną, bogatsi o kolejne przeżycia, doświadczenia, refleksje,i przyjaźnie.
Wszystkim ofiarodawcom z kraju i z za granicy, chrześcijanom z Werbkowic, którzy przenocowali nas, osobom modlącym się za nas w czasie tej dalekiej i niebezpiecznej wyprawy, a także moim towarzyszom podróży chcę z całego serca podziekować słowami listu do Hebrajczyków:
,,Wszak Bóg nie jest niesprawiedliwy, aby miał zapomnieć o dziele waszym i o miłości, jaką okazaliście dla imienia jego, gdy usługiwaliście świętym i gdy usługujecie".
Mariusz Wiśniewski - mariuszwisienka@gmail.com
W listopadzie 2010 r. po raz kolejny przebywałem w Mołdawii. Był to mój szósty wyjazd do tego pięknego, ale ubogiego kraju. Przez dziewięć dni pobytu wraz z Wojtkiem, Ewą
i Dawidem odwiedzaliśmy naszych znajomych, rozdawaliśmy przywiezione z Polski dary tj. środki czystości, słodycze, odzież, podręczniki do nauki języka angielskiego oraz przekazane przez ofiarodawców pieniążki. W czasie pobytu miałem możliwość między innymi znów spotkać się z dziećmi ze wsi Bucovat i odwiedzić wielodzietną rodzinę Soltuz. Naszym spotkaniom z braćmi i siostrami z Mołdawii towarzyszyły modlitwy, słowa otuchy, nadziei i radości. Bóg połączył nas więzami przyjaźni, braterstwa oraz miłości, którym nie jest wstanie zaszkodzić nawet odległość jaka dzieli nas - ok. 1600 km. Z tęsknotą wyczekuję już kolejnego wyjazdu, który planuję na wiosnę przyszłego roku. Wszystkim ofiarodawcom, osobom wspierającym dziękuję serdecznie za przekazane dary, a Panu naszemu Jezusowi za wszystko niech będzie chwała.
Mariusz Wiśniewski - mariuszwisienka@gmail.com
W dniach 21-26.05.2010r. wraz z braćmi i siostrami z Kalisza, Zielonej Góry, Ostródy, Kłanina i Hajnówki przebywałem w Mołdawii w rejonie miasta Straseni, niedaleko stolicy Mołdawii Kiszyniowa. Takie połączenie sił pozwoliło nam obniżyć koszta wyjazdu i zwiększyć skuteczność pomocy. Wraz z diakonem Włodzimierzem z Hajnówki przygotowaliśmy transport ze znaczną ilością rzeczy tj. żywności, środków czystości, odzieży, sprzętu sportowego i pieniędzy do przekazania potrzebującym. Rzeczy te zostały przekazane przez osoby z kościołów, a także z innych środowisk i miejsc w naszym kraju, a także z zagranicy. Mogliśmy dzięki temu wesprzeć wiele osób - Misję Liora, prowadzącą pracę z rodzina i ratującą nienarodzone dzieci przed aborcją, kościoły, rodziny, w tym wielodzietne. Muszę wspomnieć o bracie Petru ze wsi Panasesti, który posiada właśnie wielodzietną rodzinę, a nie ma w domu wody. Brat Petru rozpoczął ręcznie kopać głęboką studnię i dzięki ofiarodawcom z Polski mogliśmy wesprzeć finansowo jego przedsięwzięcie. W tejże wsi gościliśmy także w szkole podstawowej, gdzie uczestniczyliśmy w lekcji.Pani vice dyrektor, u której przebywaliśmy przyjęła nas bardzo miło i gościnnie. Razem modliliśmy się i zaprosiliśmy ją do odwiedzenia Polski oraz chrześcijańskiej szkoły podstawowej Zielonej Górze.
W dniu 23 maja, tj. w Światowym Dniu Modlitwy uczestniczyliśmy w dwóch nabożeństwach. Pierwsze z nich odbyło się rano w kościele chrześcijan baptystów, a drugie zorganiozwane przez kościół zielonoświątkowy Filadelfia po południu w namiocie. Modliliśmy się także przed siedzibą parlamentu i rządu Republiki Mołdawii. Kilku parlamentarzystów tego kraju to ewangeliczni chrześcijanie, a kazania jednego z nich mogliśmy wysłuchać w czasie niedzielnego nabożeństwa.
Dzieci ze wsi Bucovat, gdzie w zeszłego lata prowadziliśmy ewangelizację sprawiły nam miłą niespodziankę, a szczególnie mi. Około dwudziestu z nich czekało na nas w miejscu, gdzie rozstaliśmy się ubiegłego roku. Znów mogliśmy pobyć razem, nacieszyć się swoją obecnością, pograć w piłkę, co bardzo lubią i skorzystać z gościnności domu babci Katii. Miłymi polskimi akcentami z jakimi spotkaliśmy się był napis Chopin i ulica Lecha Kaczyńskiego w Kiszyniowie.
Każdemu naszemu spotkaniu z Mołdawianami towarzyszyła modlitwa, dziękczynienie i chwała dla Boga. Pomimo napiętego terminarza spotkań w ciągu czterech dni, mogliśmy nieco odpocząć od codzienności i pędu życia w Polsce. Z kraju dochodziły nas smutne informacje o powodzi. Na Ukrainie i w Mołdawii pytano nas o tragedię związaną z katastrofą samolotu i powódź w naszym kraju. Zdaję sobie sprawę, jak wielu ludzi w południowej Polsce, którą najbardziej dotknęła powódź potrzebuje teraz naszej pomocy, pociechy i wsparcia.
Po raz kolejny chcę podziękować Bogu za łaskę w czasie tej dalekiej i niełatwej podróży, dziękuję za przychylność, życzliwość, modlitwy i pomoc wielu osób, dzięki którym mogliśmy zorganizować w ten sposób wyjazd, by obniżyć koszta, a obdarować i ubłogosławić jak najwięcej osób. Bogu niech będzie cześć, dziękczynienie i chwała. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dalszej współpracy.
Mariusz Wiśniewski - mariuszwisienka@gmail.com
11 sierpnia 2009r. wspólnie z MPD i naszymi siostrami Eleonorą Kroczyńską , Agnieszką Birecką, Mariuszem i Sewerynem Wiśniewskimi udaliśmy się na Mołdawię. Zbór słupski reprezentowali pastorzy Jacek Heidenreich i Mieczysław Kotelnicki oraz starszy zboru Tadeusz Cyrganowicz.
Celem naszej podróży była po pierwsze misja wśród dzieci w dwóch wioskach Bukovat i Barbojeni oraz wsparcie finansowe i rzeczowe Misji „Liora“ , działającej przy kościele mesjańskim w Kiszyniowie , stolicy Miołdawi. Misja „Liora“ kierowana jest przez Svete Macari, która swoją działalność głównie koncentruje na pracy z kobietami , które zaszły w ciążę i postanowiły tę ciążę usunąć. Celem „Liory“ jest doprowadzić do rezygnacji z aborcji i urodzenia dziecka. Na tym nie kończy się działalność misji.
Poprzez różnorodne działania wspiera ona przyszłe matki udzielając pomocy psychologicznej , duchowej a także w znacznym stopniu materialnej. Wyposażając przyszłe matki w odzież dla dzieci, wyprawki i inne niezbędne rzeczy. Z naszej strony Bóg pozwolił nam przekazać nie tylko odzież i wiele niezbędnych rzeczy w tym również przybory szkolne ale także dzięki Łasce Bożej przekazaliśmy nowy Laptop oraz środki finansowe na działalność misji. Były one znaczące i dziękujemy przy tej okazji wszystkim sponsorom oraz ludziom dobrej woli za ofiarność na rzecz tej misji. Byliśmy bardzo ubłogosławieni widząc służbę misyjną wśród dzieci w wymienionych wyżej wsiach.
Zwłaszcza ubogaceni byliśmy ofiarną pracą lidera MPD diakona Wojciecha Borysa i jego współpracowników , do których należy też nasz brat w Chrystusie Mariusz Wiśniewski. Nie sposób wymieniać wszystkich, którzy byli zaangażowani w tą misję. Należy jednak podkreślić , że Bóg kocha ludzi ubogich i może przez wielu odrzuconych. Dlatego , też wierzymy, że nie był to ostatni wyjazd na Mołdawie. Bóg kocha ten kraj!!
To odczuliśmy bardzo mocno i dlatego modlimy się, abyśmy mogli tam bywać częściej i wspierać potrzebujących. Poznalismy wielu wspaniałych ludzi, którzy mimo swego położenia i ubóstwa materialnego są bogaci w Chrystusa i to nas nauczyło jeszcze bardziej doceniać Dobroć Bożą. Mogliśmy w sposób praktyczny świadczyć o Chrystusie. Usługiwaliśmy pieśnią i Słowem w zborze w Bukowec oraz wcześniej w zborze mesjańskim w Kiszyniowie.
Pan obficie błogosławił nam podczas tej misji. Widzieliśmy Boże Cuda, podczas modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie. To wszystko przekonywało nas jeszcze bardziej , że była to Wola Boża aby udać się w te strony. Prosimy wszystkich , którzy czytają tą relację o modlitwę , tak bardzo potrzebną we wszystkich przedsięwzięciach misyjnych.
Pastor Jacek Heidenreich - pastor@kz.slupsk.pl
